W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem. I tak od 20 lat

Jedni kochają. Drudzy nienawidzą. Rodzimy rynek pracy leży i kwiczy, a polskie społeczeństwo jest podzielone na dwa, wrogie obozy już od dwóch dekad. Wszystko zaczęło się we Wrocławiu.


Kto by pomyślał, że to persona pochodzenia tadżyckiego tak dobrze zrozumie problemy Polaków. Choć sami nasi krajanie też maczali w tym palce, bo Okił Khamidow odpowiadał przede wszystkim za reżyserię, a zarys fabuły i scenariusz do pierwszych odcinków napisali m.in. Janusz Sadza i Aleksander Sobiszewski. Serial początkowo był kręcony w faktycznej kamienicy we Wrocławiu, a Polacy dowiedzieli się o niej 16 marca 1999. Tak zaczęła się pewna era w historii naszego kraju.

W mordę jeża!
Świat według Kiepskich to najdłużej produkowany i emitowany polski serial w historii, ustępujący tylko Klanowi. Jest to także jeden z najdłużej emitowanych sitcomów na świecie. Serial o rodzinie z wrocławskiej kamienicy, choć równie kultowy jak inne produkcje Polsatu (Miodowe Lata, Szpital na Perypetiach/Daleko od Noszy), różni(ł) się od większości polskich "filmów w odcinkach". Kiepscy powstali nie na licencji, a na bazie podwórkowych anegdot, dodatkowo punktując bezlitośnie przywary polskiego społeczeństwa, w tym biedniejszych rodzin. I to nieraz w chamski, wulgarny sposób.

Kiepscy korytarz.jpgPOLSAT

No i gitara!
Po latach widać, że serial początkowo cierpiał na kiepską* realizację, a sam wykreowany świat, poza pewnymi wyjątkami, nie jest do końca spójny – na tle tylu sezonów trudno się doszukiwać jakiejś ciągłości historii, logiki wątków. Sporo (przynajmniej na podstawie mojej obserwacji) zmieniło się również po 2007 roku, kiedy to Okił, jeden z ojców Kiepskich i patron serialowego telewizora, poszedł w produkcję żenujących paradokumentów, a pałeczkę po nim przejął Patrick Yoka. Niemniej to wyraziste postaci ze swoimi stałymi tekstami, niskich lotów humor – czasem odnoszący się do popkultury i historii Polski (vide publiczna-prywatna toaleta) – oraz absurdalność, nieraz bijąca na głowę Pythonów, były spoiwem polsatowskiej produkcji.

Ja nie pozwolę, żebyś pan mi burdel z mieszkania robił!
Produkcji, która podzieliła Polaków. Wiele osób widziało (jak i nadal widzi) w tym wyłącznie prostacki, kloaczny i ujmujący godności ludzkiej humor. A nawet ci, co się śmiali, wyrażali jedynie automatyczną reakcję na chichy puszczone z taśmy, w akompaniamencie z rechotem Cyca. Podobnie i ja [tak] miałem, jako dzieciak oglądający ŚwK głównie dla absurdalnych żartów, wpadającej w ucho czołówki w wykonaniu Big Cycu oraz półnagich kobiet, które co jakiś czas się przewijały na ekranie, choćby przez parę sekund.

Pan jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz…
Jednak z biegiem lat zacząłem dostrzegać mądrość płynącą z serialu. Pod warstwą niewyszukanych żartów jest skryty tragiczny obraz zwykłych ludzi, którzy muszą się mierzyć z przeciwnościami losu i okrutnym światem. Halinka, zamiast wyprowadzić się od męża, tkwi w chorym związku; Arnold Boczek, będący obiektem drwin z powodu swojej wagi, czuje się nierozumiany i wyobcowany, co tylko ciągnie go do wódki, jedzenia i erosomanii; a Marian Paździoch, człowiek wielu talentów, został zapomniany przez władzę czy inne wpływowe osoby, przez co jest zmuszony na starość mieszkać w kamienicy i – po części z powodu swoich fobii – użerać się z sąsiadami, co przyniosło mu tylko łatkę mendy. Również wszyscy bohaterowie są po części ofiarami niesprawiedliwego systemu, próbując z tym walczyć, mimo że często dostają po łbie i w kość. I chyba tylko Ferdek siedzi sobie wygodnie w swojej strefie komfortu, nie dając bynajmniej wzoru do naśladowania. Dlatego zawsze się go "bałem" i wmawiałem sobie, że nie chcę być jak głowa rodziny Kiepskich.

Paździoch strzelba.jpgPOLSAT

A żebyś pan wiedział!
I jasne, można stosować bardziej subtelne narzędzia do opowiadania mądrości życiowych; ale Świat według Kiepskich bawi i uczy jednocześnie – i aby to dostrzec, wystarczy tylko nie być głąbem i otworzyć się na szeroko pojętą twórczość, działalność artystyczną. Ale nawet bez tego serial Polsatu to już narodowy fenomen oraz kopalnia wielu gagów i cytatów. Co więcej, tak polubiłem bohaterów, że mi do dziś brakuje Babki i listonosza Edzia; a jeżeli Ryszard Kotys kiedyś odejdzie z tego świata – odpukać – to chyba zejdę na zawał, jak jego postać. Dlatego życzę twórcom i aktorom serialu kolejnych 20 lat świetnej wspólnej zabawy oraz tego, by ich dzieło było robione od serca i nadal posiadało to, z czego zasłynęło. A widzom życzę, by potrafili nie tylko się uśmiechnąć, ale i dostrzec mądre wskazówki życiowe, które mogłyby im nawet pomóc. Zwłaszcza jeżeli mają kompleksy lub nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z ich wykształceniem.


*Wyszło mi to całkiem niechcący; nie było planowane. Naprawdę.

(Głosy: 2)

Zobacz także:

Mam horom madke

Szkoła nauczyła mnie tylko jednego. ”Umiesz liczyć? Licz na siebie! – twoje szczęście innych jebie”. Nazywam się Pszemeg i nigdy…

Posted by

Udostępnij: