Witaj na oficjalnej stronie Przemysława Bednarskiego!

Projekt graficzny banerów: Roland Dominik

KONKURS:

Najpopularniejsze wpisy:

Szast, prast, cast!

Próba mikrofonu. Raz, dwa. Nic… Ponowne testowanie – i znowu niepowodzenie. W głowie BK już pojawia się myśl, że przyjechał nada…

Uzupełnienie komentarza nt. nowelizacji polskiego sądownictwa

Sprawa reformy sądownictwa przez Prawo i Sprawiedliwość nadal budzi wiele emocji. I choć rozmowa z Bartkiem przebiegła spokojnie…

Przymierzamy KALESONY SOKRATESA – recenzja książki

Kuba miał wiele marzeń. Jednym z nich było napisanie i wydanie książki. Udało się. I wiecie co? Było fajnie! Ale mogło być lepie…

Ten blog będzie o…

Na samym początku chciałem Ci pogratulować.

Hitler był lewakiem, a Bednarski prawakiem!

Dżentelmen, artysta o wielkim sercu, kochający zwierzęta oraz unikający alkoholu i papierosów. Adi – wypisz, wymaluj: prawilny c…

Najnowszy podcast:

Najnowszy artykuł dla zewnętrznych stron:

Little Evil jako Rosemary's Baby w żartobliwym tonie? Brzmi świetnie! A czy efekt finalny udał się Netflixowi? Odpowiedź...

Opublikowany przez Przemysław Bednarski na 13 grudnia 2017

Ostatnie wpisy:

Bracia Golec – jak oni nas, kurde, nienawidzą

napisany przez Bednarski w grudnia 16, 2017

„Dzień Dobry. Proszę o niezwłoczne usunięcie treści które są chronione prawami internetowymi zespołu Bliźniak iOrkiestra na tym blogu. Nie podjęcie tych czynności będzie skutkowało skasowaniem w całości tej strony. Pozdrawiamy. Dział memiczny …Dolec Fabryka Sp. prosto z ZOO” – taką wiadomość mogłem otrzymać od największych prawników wojennych.


Holokaust, śmierć Kennedy'ego, zamach na życie Jana Pawła II czy wysadzenie dwóch wież WTC… Lista grzechów Braci Pierdolec jest długa – czyli internetowego alter ego słynnego rodzeństwa bliźniaków z Polski. Nie, nie chodzi o braci Mroczków, Kretów czy Kaczyńskich – a o Łukasza i Pawła Golców (nie wiadomo, który z nich jest starszy).

Internet, jaki jest, każdy widzi – w sieci nie ma litości i wszystko nadaje się na mem (lub porno, jak głosi Zasada 34). W sieci WWW już kilka lat temu zaczęły krążyć żarciki na temat muzykalnego rodzeństwa z Milówki; ale Bracia Pierdolec – jakich znamy w obecnej formie – narodzili się w sierpniu tego roku. Mem z tygodnia na tydzień stawał się tak coraz popularniejszy, że aż na dobre zagościł w normickich społecznościach. Czym zawinili Golcowie, że od jakiegoś czasu są obiektem drwin części internautów?

Źródło: wykop.plNiniejsza hanuszka była jedną z inspiracji dla stworzenia postaci Braci Pierdolców.

Cóż, w zasadzie to… niczym. Po prostu ktoś skojarzył ich nazwisko z wulgaryzmem, dodatkowo przypisując im winę za wszelkie zło tego świata. Golcowie ofiarami? Nie pierwsi – i nie ostatni. Podobnie "oberwało się" i innym: w oczach krnąbrnych memiarzy Andrzej Duda jest zbrodniarzem wojennym (bądź szkolnym łobuzem, w łagodniejszej wersji), Karol Wojtyła pedofilem, Łukasz Stanisławowski filantropem i nadczłowiekiem, a Natalia Pokłońska ideałem kobiety, MILF-em, o której marzy każdy piwniczak, by znalazła się w jego łóżku. Można się kłócić, czy takie obrzydliwe żarty powinny w ogóle mieć miejsce – ale skoro taki content ciągle powstaje (a nie powstał dla hejtu czy trollingu, wbrew pozorom), to kogoś musi śmieszyć. Poczucie humoru? rzecz względna! A niewyszukane i wulgarne dowcipy to bynajmniej nie jest domena internetu – bo takie zaczęto wymyślać i opowiadać już w starożytności. Dlatego mówienie, że obecne czasy są chore i nie brakuje debili na świecie (no bo, kurde, KIEDYŚ TO BYŁO, kwiii…), jest po prostu nieprawdą. Najwyżej internet ułatwia odkrywanie i ujawnianie kontrowersyjnych zachowań.

Źródło: ӿᵖᵃᶦᶰ ʷᵃᵛᵉӿA więc tak wygląda duet Daft Punk bez kasków!

Ale pomijając już dyskusję nt. (nie)śmieszności Braci Pierdolców, warto pochylić się nad reakcją muzyków – bo Golcowie w końcu odkryli memy o swojej rzekomej, mrocznej naturze – a nie była ona bynajmniej pozytywna. Na początku tego miesiąca pod kilkoma filmikami, będącymi przeróbkami głównie piosenki Ściernisco, odezwali się ludzie od zespołu z Milówki, pisząc wszędzie taki sam komentarz: „Dzień Dobry. Proszę o niezwłoczne usunięcie treści które są chronione prawami autorskimi zespołu Golec uOrkiestra na tym kanale YouTube. Nie podjęcie tych czynności będzie skutkowało skasowaniem w całości tego kanału. Pozdrawiamy. Dział prawny Golec Fabryka Sp. ZOO” (pisownia oryginalna). Od razu posypały się negatywne komentarze, oskarżające braci o brak dystansu. Nie winiłbym jednak Łukasza i Pawła, bo prawdopodobnie prawnicy muzyków, bez żadnego wahania i głębszego zaznajomienia się z filmami, od razu zareagowali po otrzymaniu wiadomości przez algorytm YouTube'a, wykrywający treści chronione prawem autorskim.

Źródło: ӿᵖᵃᶦᶰ ʷᵃᵛᵉӿOto przykład konwergencji memów internetowych: Bracia Pierdolec w stylistyce vaporwave.

Niemniej, reakcja [działu prawnego] zespołu (i jej skutki, w postaci zrzucania kolejnych video-memów) wydaje się przesadzona. Po pierwsze, muzyczne przeróbki można uznać za parodię bądź pastisz – i choć polskie prawo nigdzie jasno nie precyzuje tych pojęć, to jednak też nigdzie nie zakazuje wykorzystywania cudzych utworów na rzecz ww. gatunków. Po drugie, ostatnie memy doprowadziły do wzrostu popularności Golec uOrkiestry w sieci. Trudno mi ocenić, jak duża jest różnica pod kątem wyświetleń filmów, bo nie mam dostępu do statystyk oficjalnego kanału – ale sądząc po samej liczbie komentarzy, obecny przyrost indywidualnych odsłon pojedynczych klipów powinien być satysfakcjonujący dla muzyków. (I ja, sam przyznam, po latach wróciłem do największych klasyków zespołu, których słuchałem w dzieciństwie). I po trzecie: jeśli Pawłowi i Łukaszowi faktycznie przeszkadza(ł) niewygodny mem, mogli zwyczajnie… poczekać. Tak, poczekać, bo prędzej czy później Bracia Pierdolec znudziliby się, kończąc jako kolejny martwy mem (zresztą, w chwili pisania tego tekstu, żarty o Golcach zaczęły już powoli cichnąć).

Bracia Pierdolec trafili nawet do zagranicznych "internetów".

Dlatego, w ocenie niektórych internautów, muzykalni bliźniacy zachowali się jak obrażone dziecko, które idzie do rodzica lub nauczyciela naskarżyć. I trudno się z tym nie zgodzić, bo różne przeróbki i pasty nie miały na celu obrazić kogokolwiek, a sama Golec uOrkiestra mogła wykorzystać memy – oczywiście te łagodniejsze – na swoją korzyść, punktując tym samym u młodszych osób. A szkoda, bo myślałem, że mają w nosie to, że internauci mówią o nich "świry". I w wyniku całej tej sytuacji, zamiast obiecanego San Francisco, w miejsce ścierniska wyrosło istne zoo.

Abstrahując od sympatii politycznych, trzeba przyznać, że Andrzej Duda ma duży dystans do własnej osoby.

(Głosy: )

Zobacz także:

Bracia Golec – jak oni nas, kurde, nienawidzą

„Dzień Dobry. Proszę o niezwłoczne usunięcie treści które są chronione prawami internetowymi zespołu Bliźniak iOrkiestra na tym …

Mam problem z tęczą

napisany przez Bednarski w grudnia 1, 2017

Homopropaganda? Gender lobby? Zakamuflowana opcja gejowska? Oddajcie sprawiedliwość i Żydom, zanim wielka moc Izraela sama się o nią upomni.


Przedwczoraj zawrzało w pewnej części polskiego internetu: otóż mBank, jedna z największych instytucji finansowych w Polsce, został oskarżony o homofobię! Cały zarzut znalazł się w poście jednej z klientek:

Dzień dobry. Widzę, że mbank wpisuje się w najnowszy polski trend dyskryminacji i homofobii. Chciałam ustawić na swojej...

Opublikowany przez Eni Anna Urbańska na 29 listopada 2017

Jak widać po samych komentarzach pod postem, sporo osób było oburzonych decyzją pracownika banku, za co potem oczywiście mBank przepraszał i ponownie rozpatrzył prośbę pani Eni, tym razem akceptując wzór z tęczową flagą. Znalazły się także i głosy potępiające ostateczną decyzję, posądzające bank o uległość wobec mniejszości seksualnych. Jednym z takich głosów był post strony Zbyt Poinformowani, w którym jeden z adminów, kryjący się pod pseudonimem "dwk", wyraził ubolewanie, że flaga Izraela na spersonalizowanej karcie jest niezgodna z regulaminem mBanku. Cóż, tyle że… flaga fladze nierówna, więc porównanie symbolu państwowego do symbolu dumy jest nie do końca właściwe. Przemilczę także komentarze śmieszków, twierdzących, że ”jak to bank – w domyśle żydowska instytucja – może być antysemicki?!”.

Z drugiej jednak strony, zwolennicy Zbyt Poinformowanych całkowicie się nie mylą, gdyż tęczowy wzór może się kłócić z art. 70 ust. 8 pkt. 5 Regulaminu kart debetowych dla osób fizycznych […] mBanku S.A. z dn. 28 września 2017 r. Mimo że LGBT nie jest żadną zwartą, sformalizowaną organizacją, to jednak jest to ruch społeczny działający na rzecz równouprawnienia osób z mniejszości seksualnych, nierzadko mający realny wpływ na regulację pewnych przepisów prawnych. Jest to więc taki sam aktor polityczny jak związki zawodowe, kościoły i narody nieposiadające własnych państw.

O "poprawność polityczną" mBank został oskarżony już w kwietniu tego roku, a to za sprawą spotu pt. "Siłacz". Pojawiły się pseudośmieszne opinie, że głównym bohaterem reklamy jest ”pedzio”, ”pizda” itd. Niestety podobnych komentarzy już nie przeczytamy, bo mBank ma w zwyczaju "prywatyzować" archiwalne spoty (powyższy filmik to mirror).

Ponadto, w jednym komentarzu mBank pisał, że skojarzenie tęczowej flagi z logotypem konkretnej organizacji jest nadużyciem, a w innym, że u nich nie ma miejsca na nietolerancję i hołduje pewnym wartościom – m.in. chlubie w związku z własną tożsamością, w tym seksualną. Skoro mBank ceni osoby, które są dumne tylko z powodu własnej orientacji seksualnej (rzeczy, na którą i tak nie mamy wpływu, bo przecież z tym się rodzimy), to dlaczego nie pozwala innym otwarcie manifestować swoje przywiązanie do Izraela? Kraju, który – jako jedno z nielicznych współczesnych państw – już kilka tysięcy lat temu zaczął budować swoją tożsamość nie tylko na fundamentach stricte narodowych czy religijnych, ale i również kulturowych. W czym są gorsi Żydzi, którzy przez setki lat – mimo życia w diasporze – walczyli o zachowanie swojej indywidualności oraz niepodległe państwo, od innych grup jak kobiety, czarni czy homoseksualiści, którzy domagali się tolerancji i partycypacji w życiu społeczno-politycznym?

A że grafika nadesłana przez użytkownika "dwk" przedstawia flagę Izraela? Nadinterpretacja! Ktoś w mBanku niesłusznie założył, że Gwiazda Dawida jest logotypem konkretnej organizacji (tu: państwa Izrael) i może być kojarzona z religią! Ten heksagram, znany już od stuleci, to nie tylko, wbrew pozorom, symbol narodowy czy religijny, ale także godło syjonizmu: czyli nie konkretnej organizacji, a ogółem ruchu społeczno-politycznego – zupełnie jak LGBT z tęczową flagą!

Źródło: Tess Scheflan (JINI) @Virtual JerusalemIzrael to najbardziej tolerancyjny kraj dla mniejszości seksualnych na Bliskim Wschodzie. Natomiast mBank, banując biało-niebieską flagę, w opinii niektórych może odznaczać się nie tyle co antysemityzmem, a nieposzanowaniem żydowskiej społeczności LGBT.

Byłbym też sceptyczny co do twierdzenia pani Urbańskiej i jej zwolenników, że omawiany bank wpisuje się w homofobię tylko z powodu pierwotnego bana na tęczową kartę. Prawdziwym przejawem dyskryminacji byłoby nierówne traktowanie klientów ze względu na orientację (a nie słyszałem, by pracownicy mBanku gorzej odnosili się do – lub w ogóle nie obsługiwali – gejów i lesbijek). Z drugiej strony, nie rozumiem złośliwych oponentów oburzonej klientki, wskazujących, że mogła przecież skorzystać z usług konkurencji, zamiast żalić się na Facebooku. Może po prostu oferta banku z kolorowym logo okazała się najatrakcyjniejsza dla pani Eni – pojmujecie?

Przechodząc do sedna sprawy, źle nie postąpiła tutaj ani klientka, która musi wyrażać swoje poparcie dla szczytnych idei za pomocą durnej karty kredytowej, ani mBank, który początkowo odrzucił/ostatecznie zaakceptował (niepotrzebne skreślić) tęczowy wzór. Wina leży przede wszystkim w instytucjach bankowych, które kilka lat temu zaczęły oferować możliwość doboru grafiki na awersie kart płatniczych. Fajna opcja dla klientów, trzeba przyznać; niemniej pozostaje pytanie, czy banki w ogóle mogą promować – również pośrednio – różne ideologie itp. Jeśli nie powinny, to niestety mBank niejako zaburzył ten "neutralny światopogląd", uginając się pod naporem tzw. polityczno-poprawnej krytyki.

Źródło: mBankW ofercie personalizacji karty mBank oferuje kilka gotowych wzorów, w tym także "krajowych", jak np. ta atrakcyjna wizualnie biało-czerwona flaga. Dlaczego więc proporzec z Gwiazdą Dawidową jest już nieakceptowany?

W sieci można znaleźć także komentarze podejrzewające, że posty pani Eni Urbańskiej i/lub strony Zbyt Poinformowani to zaplanowana z góry akcja marketingowa, mająca na celu promowanie banku niemieckiego udziałowca Commerzbank AG. Nie chciałbym tu jednak oskarżać kogokolwiek, moim zamiarem nie jest także działanie na szkodę ww. internautów oraz mBanku, choćby poprzez możliwość nawoływania do bojkotu. Za to zachęcam wszystkie strony tego sporu do pewnej refleksji, czy ich czyny faktycznie są słuszne. W przypadku omawianego banku wyrażam szczerą troskę, podpowiadając, czy nie istnieje przypadkiem potrzeba wdrożenia odpowiednich poprawek do regulaminu, by podobne (mini)afery – związane z oskarżeniami o dyskryminację/faworyzowanie pewnych grup oraz działania niezgodne z przepisami, również tymi wewnętrznymi dla banku – nie miały miejsca w przyszłości.

Swoją drogą, ciekawi mnie, czy Gilbert Baker, projektując flagę LGBT, wiedział, że będzie sprawiać ona nie lada kłopoty. Cóż za paradoks, że fikuśne barwy, które miały nie tylko symbolizować odmienną seksualność, ale także spokój i harmonię – jak i sama tęcza, która przecież od dawien dawna ma pozytywne skojarzenia – doprowadzą do tego, że nagle wszyscy będą mieć jakiś problem z tęczą.

(Głosy: )

Zobacz także:

Gwałt i spuścizna Spacey'ego

”Kevin S. gwałcił duże dzieci” – podobne hasła można przeczytać w mediach od miesiąca. Jak się okazuje, nie tylko słynny aktor m…

Gwałt i spuścizna Spacey'ego

napisany przez Bednarski w listopada 14, 2017

”Kevin S. gwałcił duże dzieci” – podobne hasła można przeczytać w mediach od miesiąca. Jak się okazuje, nie tylko słynny aktor ma swoje za uszami, bo i Ridley Scott dokonał gwałtu. Na kulturze.


Wszystko zaczęło się 4 października, kiedy The New York Times oraz The New Yorker opublikowały artykuł, w którym kilkanaście kobiet oskarżało producenta filmowego Harveya Weinsteina o molestowanie. Doniesienie to wywołało lawinę, która do dziś sieje spustoszenie w Hollywood – z dnia na dzień coraz więcej grzechów osób ze świata filmowego było ujawnianych. Oberwało się także Kevinowi Spacey'emu, oskarżonemu przez Anthony'ego Rappa, aktora i działacza LGBT, który to miał być ofiarą gorszącego zachowania pijanego Spacey'ego w 1986 (Rapp miał wtedy zaledwie 14 lat, a K.S. dwadzieścia sześć).

Nieciekawą sytuację gwiazdy House of Cards miałem już okazję komentować na Twitterze, dlatego teraz o tym krótko. Reakcja amerykańskiego aktora wydaje się groteskowa: z jednej strony niby przeprosił, ale z drugiej strony nie mógł sobie przypomnieć całego wydarzenia, zwalając winę na alkohol. Do tego dochodzi wyjawienie biseksualnej natury (choć w oświadczeniu gwiazdor zdradza, że odtąd zamierza żyć jako gej) – jakby Spacey tym coming outem chciał niejako zmazać dawną winę, jednocześnie podkreślając swoją dumę z powodu odmiennej orientacji.

I nie kwestionuję tutaj słuszności odpowiedzi odtwórcy roli Underwooda – bowiem Spacey, pomimo niemoralnego czynu, jakiego dokonał, posiada pełne prawo do obrony. (Tak więc słowa o słabej pamięci oraz biseksualizmie mogą być całkiem szczere). Mnie bardziej za to niepokoi reakcja włodarzy z przemysłu filmowego na całą akcję "Me too". Jedną z ofiar ostatnich decyzji jest oczywiście sam Kevin Spacey, któremu Netflix podziękował za współpracę. Szósty sezon ich flagowej produkcji stoi pod znakiem zapytania… co jestem jeszcze w stanie zrozumieć. Nie znam szczegółów umowy aktora z twórcami House of Cards, a amerykańska wypożyczalnia – która jest w zasadzie jedynym ojcem sukcesu serialu o kontrowersyjnym polityku – nie mogła sobie pozwolić na wizerunkowy strzał w stopę, zwłaszcza w okresie niegasnącej popularności.

Źródło: Netflix @FacebookPolityk konkretny, lecz niebezpieczny. Kto by się spodziewał, że w życiu prywatnym aktor też ma swoje za uszami?

Nie jestem w stanie za to pojąć tego, co wydarzyło się wokół nadchodzącego filmu pt. Wszystkie Pieniądze Świata. Jego reżyser, Ridley Scott, oraz producent TriStar/SONY Pictures zadecydowali o usunięciu scen z Kevinem Spacey i zastąpieniu go innym aktorem! – odtąd w rolę skąpego miliardera J. Paula Getty'ego ma się wcielić Christopher Plummer. Decyzja zatrważająca, bowiem do planowanej premiery światowej został około miesiąc! A przecież ostatnie 3-5 tygodni przed debiutem w kinach/telewizji to czas, w którym filmy są właściwie na ukończeniu, wliczając w to postprodukcję.

Sytuacja z wymazaniem Spacey'ego przypomina mi trochę akty demolowania starych pomników (i tym podobnych rzeczy) w wyniku politycznych przewrotów. Dziki, rozwścieczony tłum, pod wpływem emocji, niszczy wszystko, co staje mu na drodze i w jakikolwiek sposób kojarzy się z poprzednim reżimem, nie potrafiąc uszanować dzieł kultury. Oczywiście można się spierać, czy prace socrealizmu lub Alberta Speera można uznać za sztukę. (Gdyby jednak sztukę definiować za wszelki celowy wytwór człowieka, mający za zadanie wzbudzać w drugiej osobie jakiekolwiek emocje i skłaniać do refleksji – to można by podpiąć pod to właśnie prace komunistycznych czy nazistowskich artystów). Niemniej, nie pochwalam bezmyślnego wandalizmu. Możecie ukrywać, przenosić niewygodne wam prace – tylko proszę, nie niszczcie ich ani nie modyfikujcie. Nie ma nic gorszego w historii państw i narodów, niż cenzurowanie własnej, niewygodnej przeszłości. Ludzie z Hollywood ze Scottem na czele właśnie zachowują się jak te wschodnioeuropejskie bandy demolujące rzeźby lub Francuzi, którzy dopiero po dziesięciu latach ocknęli się, że krzyż z pomnika JP2 kłóci się z laickością ich państwa. Z tą różnicą, że producenci filmowi zaczęli działać z cenzorskimi nożyczkami jeszcze przed osłonięciem swojego dzieła. I może ciut subtelniej.

Źródło: Sony Pictures @MovieTickets.comA tak wygląda postać starego Getty'ego, jeszcze we wcieleniu Spacey'ego. Producenci zdążyli już usunąć część materiałów w internecie z pierwotnej wersji filmu.

Najwidoczniej ludzie nie są jeszcze gotowi, by oddzielać pracę artysty bądź polityka od jego życia prywatnego. I zjawisko z Kevinem Spacey jest kuriozalne, bo przecież w kinie mamy trochę artystów, którzy nie grzeszyli świętością. Daleko nie trzeba szukać – nasz Roman Polański, pomimo grożącego mu aresztu od czterdziestu lat, nie może narzekać na brak pracy przy filmach. Czy w takim razie należy wybaczyć 58-letniemu aktorowi? Nie mówię, że koniecznie tak, bo powinien odpowiadać za swoje czyny; ale wieszanie na nim psów jest grubą przesadą. Nie chcę tutaj bronić Kevina – bo nie leży to w moich kompetencjach, a werdykt pozostawiam sądom – ale zabieg w postaci cenzurowania filmu czy prawdopodobnej dyskwalifikacji w drodze po najbliższego Oscara jest bezczelnym zachowaniem oraz gwałtem na kulturze. I nie ma to żadnego związku z zadośćuczynieniem i sprawiedliwością wobec ofiar molestowań.

Pomimo kontrowersyjnych zabiegów wobec artystycznej przyszłości byłego pupilka Netfliksu, cieszę się z październikowej akcji #MeToo. Po pierwsze, osoby poszkodowane będą mieć teraz większą odwagę opowiedzieć o swoich problemach. Po drugie, część ludzi zorientuje się, że Hollywood w blasku fleszy i na pierwszych stronach gazet może jest atrakcyjny, ale pracują tam zwykli ludzie, którzy też mają swoje wewnętrzne słabości/demony (niepotrzebne skreślić). I po trzecie, uświadomi to niektórych krzykaczy, m.in. zagorzałych antyklerykałów, że problem pedofilii i molestowania dotyka zdecydowanie więcej grup niż jedną, dwie. A że Spacey ma zniszczoną karierę? Cóż, przykład Polańskiego i jemu podobnych pokazuje, że czas leczy rany (i wzmaga demencję). A więc, kto wie, może za kilkanaście, kilkadziesiąt lat otrzymamy oryginalną wersję "All the Money in the World", z opluwanym obecnie przez kolegów po fachu aktorem?

KevinSpacey_HoC.pngNetflix

(Głosy: )

Zobacz także:

Gwałt i spuścizna Spacey'ego

”Kevin S. gwałcił duże dzieci” – podobne hasła można przeczytać w mediach od miesiąca. Jak się okazuje, nie tylko słynny aktor m…