Witaj na oficjalnej stronie Przemysława Bednarskiego!

Projekt graficzny banerów: Roland Dominik

Nie przegap:

Popularniejsze wpisy:

Pięć warunków, żeby netfliksowy Wiedźmin odniósł sukces

Stało się: Platige Image Tomka Bagińskiego wspólnie z Netfliksem wyprodukuje serial o Wiedźminie. Choć od wielu miesięcy i lat s…

Mam horom madke

Szkoła nauczyła mnie tylko jednego. ”Umiesz liczyć? Licz na siebie! – twoje szczęście innych jebie”. Nazywam się Pszemeg i nigdy…

Wszystkie Dziewczyny Wertera – recenzja

Jak myślicie, co najgorszego może się przydarzyć uczniowi pierwszej klasy liceum? Zagrożenie z matmy? Kłopoty z byłą? A może nap…

Max Payne – mocno bolesna historia policjanta

Nowy Jork. Zbieg umykający policji. Człowiek, który nie ma nic do stracenia. Tak w trzech krótkich zdaniach można opisać losy Ma…

Every Breath She Takes Is Magic

84. miejsce na liście 500 największych utworów wszech czasów według prestiżowego magazynu Rolling Stone. Jeden z najpopularniejs…

Najnowszy podcast/recenzja:

Najnowszy artykuł dla zewnętrznych stron:

Ostatnie wpisy:

Potop - powieść ku pokrzepieniu serc Polaków

napisany przez Bednarski w czerwca 26, 2019

Polska od 1795 r. utraciła niepodległość i zniknęła z map politycznych. W wyniku podziału kraju między 3 mocarstwa, antypolskiej polityki, złych rządów oraz klęski powstań listopadowego i styczniowego doszło do załamania odrębności kulturowej i "polskości" w sercach obywateli nieistniejącego już wówczas państwa. Dlatego w XIXw. w nadwiślańskim kraju wykształcił się pozytywizm mający na celu "pokrzepić" serca. Najwybitniejszym obywat przedstawicielem tej epoki literatury był Henryk Sienkiewicz i jego Trylogia.

"Potop", jedna z książek wchodzących w skład Trylogii, jest powieścią historyczną opisującą tytułową wojnę ze Szwedami w latach 1655–60; ale autor skupia się tylko na dwóch pierwszych latach, kiedy to działania wojenne miały miejsce w Polsce. Sienkiewicz przedstawia sytuację polityczną, społeczeństwo państwo polskiego oraz mroczne widmo nadchodzącej wojny. Potępia zdrajców, leniwą i oszukaną szlachtę oraz źle przeprowadzone pospolite ruszenie, co ma być w pewnym rodzaju pouczeniem i przestrogą dla innych - w końcu niemal wszystkie negatywne postaci źle kończą. Natomiast postaci pozytywne to odważne, patriotyczne, dobrze postępujące osoby, które nie boją się stanąć do boju z wrogiem. Na przykład Kmicic, który zamiast od razu ratować Oleńkę z rąk nieprzyjaciela, najpierw rusza przeciw Szwedom, stawiając na pierwszym miejscu ojczyznę.

Kolejną rzeczą "krzepiącą" serca są bitwy – zarówno te w których polska armia odnosiła sukcesy jak i również te w których ponosiła klęski. Pisarz skupia się jednak na zwycięskich bojach, które upiększał patriotyzmem i chwałą Polaków. Sytuację podpierającą na duchu jest również zakończenie, gdzie już po sukcesie Polski, Zagłoba wznosząc toast za Kmicica i Olę, mówił o znaczeniu tej wojny dla przyszłych pokoleń ( "Niech Bóg pozwoli im ustrzec tej spuścizny, którą im odrestaurowaną naszą krwią zostawujem. Niech gdy ciężkie czasy nadejdą, wspomną na nas i nie desperują nigdy, bacząc na to, że nie masz takowych terminów, z których by się virbus unitis przy boskich auxiliach podnieść nie można").

"Ku pokrzepieniu serc" - jak mawiał sam Henryk Sienkiewicz o Potopie. Ukazując tymi sposobami historię pokazał, że nawet w czasie kryzysu i upadku można się podnieść- co bez wątpienia, dzięki tej powieści, zapaliło ducha patriotyzmu i płomyk nadziei w duszach Polaków.

Przemysław Bednarski, 1B


Piłka nożna jako zjawisko społeczne w Polsce - 2009 r.

napisany przez Bednarski w czerwca 26, 2019

Piłka nożna to jeden z najpopularniejszych sportów na świecie. Jej początki sięgają nawet XV w., a forma mniej więcej podobna do dzisiejszej ukształtowała się już XIX w. W Polsce dość szybko zagościła i zdobyła uznanie, czego dowodem jest Polski Związek Piłki Nożnej w 1919 r. Ogromne zainteresowanie tym sportem w nadwiślańskim kraju zaczęło się w latach 70. XX w., m.in. za sprawą Ś.P. Kazimierza Górskiego - "Trenera Tysiąclecia" oraz takich gwiazd polskiego futbolu jak Zbigniew Boniek, Grzegorz Lato, Jan Tomaszewski i innych, dzięki którym Polska Drużyna odnosiła wielkie sukcesy na Mistrzostwach Świata oraz spotkaniach towarzyskich. Dzisiaj wielki wpływ na popularność ”piłki” w naszym kraju ma niewątpliwie organizacja wspólnie przez Ukrainę i Polskę Mistrzostw Europy 2012; oraz, w pewnym stopniu, uprawianie tegoż sportu przez znane osoby, np. polityków (patrz: Jacek Kurski, Donald Tusk, Ryszard Kalisz, Wojciech Olejniczak). Te wszystkie i wiele innych aspektów przyczyniają się do tego, że oglądanie ważnych meczów z udziałem polskich zawodników jest świętem w niemal każdym polskim domu. Niestety coraz więcej "chorób" polskiej piłki nożnej powoduje u nas mniejsze zainteresowanie i szacunek do futbolu.

Jedną z tych "chorób" jest korupcja. Wszystko zaczęło się od śledztwa przeprowadzonego w maju 2004 po tym jak we wrocławskim wydaniu Gazety Wyborczej ukazał się artykuł o spotkaniach piłkarzy klubów Polar Wrocław i Zagłębie Lublin gdzie uzgadniali się co do wyniku meczów. Rok później, podczas prowokacji policyjnej w formie łapówki, aresztowano pierwszoligowego sędziego piłkarskiego Antoniego F. oraz szefa kolegium sędziów przy Śląskim Związku Piłki Nożnej, Mariana D. Dzisiaj jest jeszcze gorzej... Cały czas są zatrzymywani nowi sędziowie/działacze/trenerzy/zawodnicy, a sprawa afery z listą byłego działacza Amiki Wronki, Ryszarda F. pseudonim "Fryzjer", ciągnie się już od 3 lat. W wyniku afer jest łącznie zatrzymanych setki osób, a liczba klubów piłkarskich zamieszanych w korupcję wynosi ponad 50. Najgorsze jest to, że PZPN nic nie robi w tym związku. Stary, niemal identyczny jak kilkanaście lat temu (i niekoniecznie doświadczony) zarząd jest leniwy i nieskuteczny. Wybór Grzegorza Lato na prezesa związku, po prawie 10-letniej posadzie Michała Listkiewicza, nic nie zmienił na lepsze w polskiej piłce; i wątpliwe jest myśleć, żeby coś zmienił.

Innym problemem jest słaba gra naszych piłkarzy. Od lat 90. ub. wieku widać znaczny spadek formy drużyn. Nowi gracze mniej się przykładają do gry; a piłkarze innych narodowości z polskim pochodzeniem wolą grać gdzie indziej niż u nas, głównie dla pieniędzy. Nasi zawodnicy mają również słabe szkolenie - mała liczba godzin treningów, fatalni trenerzy (trzeba przyznać szczerze, że Beenhakker nie jest żadnym "zbawicielem") oraz małe wsparcie od Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PZPN mają duży wpływ na jakość, którą teraz widać. A wiadomo, że nie jest wysoka.

Trzeba tu jeszcze wspomnieć o problemie wynikającym z innej grupy związanej z futbolem - mowa o pseudokibicach, tzw. "kibolach" czy "szalikowcach". Możemy się "poszczycić" wysoką pozycją wśród innych państw pod względem liczby ataków chuliganów podczas meczów. 28 marca b.r. doszło do starcia pseudokibiców klubów klubu MKS Polonia Przemyśl z policją (gdzie zatrzymano ponad 100 osób), a następnego dnia, z powodu meczu eliminacyjnego do Mistrzostw Świata w RPA w 2010 Irlandii Płn. i Polski, miało miejsce bójki między irlandzkimi a polskimi pseudokibicami.

Wyżej wymienione sytuacje źle świadczą o naszej piłce – negatywne komentarze słyszy się w innych państwach, my również sami podzielamy te opinie. Na szczęście zainteresowanie "nogą" w Polsce zmalało minimalnie. Zadajemy jednak pytanie o przyszłość Polskiej Piłki Nożnej.

Przemysław Bednarski, 1B


K.O. KE, czyli o Kompromitacji Europejskiej słów kilka

napisany przez Bednarski w maja 28, 2019

Wysoka frekwencja oraz wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdradza coś więcej niż tylko klęskę Grzegorza Schetyny i jego politycznych partnerów – którzy jeszcze będą dziękować Kaczyńskiemu.


26 maja padł rekord udziału Polaków w eurowyborach, stanowiąc niemal dwukrotność frekwencji sprzed pięciu i dziesięciu lat. Niemałym zaskoczeniem jest również zwycięstwo kandydatów z listy wyborczej nr 4 (KW Prawo i Sprawiedliwość). Sztab partii rządzącej dokonał niemożliwego, mobilizując swój elektorat – raczej niechętny wobec wyborów do PE czy wobec UE ogółem – do stawienia się przy urnach. Nie będzie przesadą założenie, że w najbliższych wyborach do parlamentu krajowego PiS ponownie zdobędzie większość mandatów; tak samo można spodziewać się wysokiej – bo na poziomie 60% – frekwencji.

Za przedwczorajszy (i być może tej jesieni) sukces Prawa i Sprawiedliwości niewątpliwie odpowiada polityka socjalna rządu, obecny stan mediów publicznych, a nawet ostatnia gorąca dyskusja wokół Kościoła. Ale niemałą rolę odegrała także retoryka. O ile przekaz ze strony PO i jej "przybudówek" raczej polegał na straszeniu polexitem, o tyle Jarosław Kaczyński akcentował sukcesy krajowe, jednocześnie zaznaczając, że Unia Europejska, choć niedoskonała, jest potrzebna Polsce. Był to więc bezpieczniejszy wariant od eurosceptycznej, wręcz antyunijnej postawy Konfederacji.

Jednak największą odpowiedzialność za sukces PiS-u ponosi sama opozycja. Powstanie tak szerokiego bloku politycznego jak Koalicja Europejska raczej nie było najlepszym pomysłem – zwłaszcza biorąc pod uwagę scenariusz, że bardziej konserwatywny elektorat wiejski mógł uciec od Polskiego Stronnictwa Ludowego. Pewien psikus zrobił również Robert Biedroń, którego nowa partia ukradła część wyborców KE oraz Lewicy Razem. Swoją drogą, Wiosna może liczyć na wysoki wynik najbliższej jesieni; jednak w dłuższej perspektywie prawdopodobnie nie odegra już większej roli. Wiosna Biedronia – podobnie jak KNP pięć i Kukiz’15 cztery lata temu – zajaśniała na polityczno-wyborczym gwiazdozbiorze niczym supernowa, by po chwili przeobrazić się w karła, tyle że czerwonego.

Można by więc rzec, że los Platformy Obywatelskiej w najbliższych latach jest już przesądzony. W nie lepszej, bo patowej sytuacji znajduje się przewodniczący PO, Grzegorz Schetyna. Z jednej strony, jego nieudolne kierownictwo partią ciągnie Platformę w dół; z drugiej strony, Schetyna doskonale wie, że gdyby teraz zrezygnował, byłby to dla wszystkich sygnał o słabej kondycji i nadchodzącym upadku głównego rywala PiS. Ponadto nie widzę nikogo, kto mógłby godnie reprezentować Platformę Obywatelską – i sami jej politycy również nikogo takiego nie widzą. Dlatego pozycja Schetyny jako lidera PO do jesieni tego roku jest bezpieczna.

Jedyną deską ratunku dla antypisowskiej opozycji wydaje się być Donald Tusk. Oczywiście powrót byłego premiera jako zbawiciela polskiej polityki jest mitem, i to tworzonym przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Ale obsesja polityków PiS-u na punkcie Tuska może sprawić, że jeden z trzech tenorów PO faktycznie wróci do aktywnej polityki krajowej, a mit jego mesjanizmu się urzeczywistni. Jeżeli tylko obecny obóz rządzący nadal będzie straszyć Tuskiem, po drodze wpakowując się w kolejną dużą aferę, to Platforma niekoniecznie zdobędzie większość w Sejmie i Senacie, ale na pewno stanie się realnym zagrożeniem dla Zjednoczonej Prawicy.

Pozostaje tylko pytanie, kiedy Donald Tusk miałby wrócić. Sporo Polaków widzi w nim przyszłego prezydenta, ale dla zainteresowanego atrakcyjniejszy jest na pewno urząd prezesa rady ministrów niż fotel przy Krakowskim Przedmieściu. Gdyby Tusk nie zamierzał rezygnować z funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej, najwcześniej mógłby wystartować w wyborach prezydenckich za rok. Tyle że może już być za późno, bo wygrana PiS-u za kilka miesięcy wydaje się bardzo realna. Gdyby doszło do miażdżącej przewagi partii Kaczyńskiego nad innymi, to PO prawdopodobnie już się nie podniesie.

Tym samym Tusk, jak Schetyna, znajduje się w sytuacji patowej. Skompromitowana Platforma i jej partnerzy, by móc pokonać obecny rząd, potrzebują nie tylko skuteczniejszej kampanii, ale również wielkiej kompromitacji Prawa i Sprawiedliwości w oczach wątpiących jego sympatyków. Mało realne, ale nie niemożliwe. Dlatego istnieje cień szansy, że Schetyna i spółka podziękują jeszcze Kaczyńskiemu. Jeśli nie w tym roku, to pewnie w przyszłym.

(Głosy: )

Zobacz także:

Mam horom madke

Szkoła nauczyła mnie tylko jednego. ”Umiesz liczyć? Licz na siebie! – twoje szczęście innych jebie”. Nazywam się Pszemeg i nigdy…