Witaj na oficjalnej stronie Przemysława Bednarskiego!

Projekt graficzny banerów: Roland Dominik

Najpopularniejsze wpisy:

Uzupełnienie komentarza nt. nowelizacji polskiego sądownictwa

Sprawa reformy sądownictwa przez Prawo i Sprawiedliwość nadal budzi wiele emocji. I choć rozmowa z Bartkiem przebiegła spokojnie…

Pełnia Życia – recenzja

W momencie, gdy twoje życie jest jak marzenie i osiągnąłeś już wszystko, czego pragnąłeś, niespodziewanie los płata figle, rujnu…

Przymierzamy KALESONY SOKRATESA – recenzja książki

Kuba miał wiele marzeń. Jednym z nich było napisanie i wydanie książki. Udało się. I wiecie co? Było fajnie! Ale mogło być lepie…

Punkt K – jak Kryzys – u Piotra Żyły, czyli trochę o (od)skoczniach

W życiu chyba każdego sportowca, który triumfuje i osiąga sukcesy w świetle jupiterów, prędzej czy później czeka upadek i seria …

Ten blog będzie o…

Na samym początku chciałem Ci pogratulować.

Najnowszy podcast:

Najnowszy artykuł dla zewnętrznych stron:

Ostatnie wpisy:

Twarz – recenzja

napisany przez Bednarski w kwietnia 17, 2018

Najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej reklamowany jest hasłem „Więcej niż ciało”. Jednak sama ładna buźka (treść) nie wystarczy, jeśli reszta ciała (forma) kuleje.


Krakowska reżyser po raz kolejny bierze na warsztat ludzki dramat spowodowany czyjąś chorobą lub śmiercią. Tym razem jest to opowieść o Jacku (Mateusz Kościukiewicz) – inspirowana prawdziwą historią Grzegorza Galasińskiego – który w wyniku wypadku przy pracy ma zmasakrowaną twarz; na szczęście szybko znajduje się dawca, dzięki któremu zyskuje nowe oblicze. Niestety, ciągła rehabilitacja i ryzyko odrzucenia przeszczepu to najmniejsze zmartwienie w nowym życiu głównego bohatera.

Twarz_05_fot. Bartosz Mrozowski.jpgKino Świat

Jednak tytułowa twarz to (tylko?) pretekst Szumowskiej do oceny polskiego społeczeństwa, zwłaszcza wsi i Kościoła. I to bardzo surowej oceny, pisząc delikatnie. Nie zabraknie więc bezpośrednich i uderzających scen z kłótniami rodzinnymi, bogatymi w łacinę podwórkową (również przy małych dzieciach), zabobonami kościelnymi, antysemickimi poglądami czy odczłowieczoną naturą kleru. I nie miałbym absolutnie nic przeciwko takiej narracji, tylko tyle że Szumowska nieraz wyolbrzymia pewne problemy, mocno przesadzając z krytyką, przez co niektóre sceny wydają się odrealnione i są przy tym naprawdę niesmaczne – jednak nie pod kątem estetyki, a z tego powodu, że są po prostu obraźliwe dla pewnych grup. Całość więc przypomina trochę Ranczo lub Pieniądze To Nie Wszystko, tyle że w mocno chłodnym i poważnym tonie – choć w filmie nie zabrakło także kilku zabawnych fragmentów, przez co Twarz lekko zahacza o groteskę.

Ale nie tylko stereotypowy wizerunek polskiej wsi i Kościoła został nie najlepiej zaprezentowany – przedstawiony tragizm głównej postaci również zawodzi. Życie Jacka po przeszczepie twarzy właściwie się nie zmienia – jest tak samo nieakceptowany, jak jeszcze przed wypadkiem, tyle że już przez inne osoby. Trudno doszukiwać się w filmie M. Szumowskiej jakiejś puenty czy kontrastu – naprawdę, jakakolwiek przeciwstawność PRZED-PO, dotycząca choćby przemiany bohaterów, jest subtelna i niewidoczna na pierwszy czy nawet drugi rzut oka u przeciętnego widza. Jednak najgorszą rzeczą w najnowszym dziele Szumowskiej, która pozostawia ogromny niesmak, jest zakończenie. O ile przy oglądaniu filmów zazwyczaj mam zastrzeżenia dotyczące początku, o tyle wstęp i rozwinięcie w Twarzy są naprawdę całkiem fajnie poprowadzone. Tym bardziej więc zwieńczenie recenzowanego obrazu boli podwójnie.

Twarz_01_fot. Bartosz Mrozowski.jpgKino Świat

Nie twierdzę jednak, że Twarz jest tytułem nieudanym. Na pochwałę zasługują ukryte alegorie i symbolika niektórych scen, ścieżka dźwiękowa (zarówno autorska Adama Walickiego, jak i licencjonowana pod postacią jednego z utworów Gigi D'Agostino) oraz niektóre zabiegi artystyczne, jak choćby ten polegający na specjalnym focusie, który dawał rozmycie obrazu po bokach kadru. Aktorzy również się bronią, grając autentycznie swoich bohaterów i z emocjami, udowadniając swój talent. W przeciwieństwie do reżyserów i scenarzystów, którzy zaniedbali postać Jacka i jego nieszczęście, za bardzo i nazbyt dosłownie skupiając się na przywarach zaściankowej i szowinistycznej społeczności, dążąc do niebezpiecznego generalizowania. Natomiast finał historii (który ciężko nazwać prawdziwym finałem) zdradza, że Szumowska i Michał Englert nie mieli pomysłu albo po prostu nie potrafili zapiąć całości na ostatni guzik. A szkoda, bo Twarz mogłaby być bardzo dobrym filmem oraz ciekawą opowieścią o ludzkiej tragedii – a tak to stanowi wyłącznie ciekawostkę, i tylko na jeden, góra dwa seanse.

TWARZ_NowyOficjalnyPlakat.jpgKino Świat

(Głosy: )

Zobacz także:

Twarz – recenzja

Najnowszy film Małgorzaty Szumowskiej reklamowany jest hasłem „Więcej niż ciało”. Jednak sama ładna buźka (treść) nie wystarczy,…

Czas to rzucić!

napisany przez Bednarski w kwietnia 7, 2018

W tym wpisie padnie kilka gorzkich słów…


W życiu każdego blogera przychodzi taki czas, że musi być szczery. No, a przynajmniej tak mi się wydaje… Bo nie oszukujmy się – tutaj nie ma nic ciekawego, a autor tego bloga tak wypada poniżej przeciętnej, że…

DOŚĆ!

Nie mam zamiaru się silić na jakieś pseudopatetyczne czy pseudomądre zdania, bo liczy się przecież treść, a nie forma – co nie? (no powiedzcie, że tak!). Dlatego od razu przechodzę do konkretów – bo te są… dosyć konkretne – a chciałbym Wam przekazać kilka ważnych informacji. Ale wcześniej rzućcie okiem na tę oto produkcję:

Podobało się? Nieźle wykonane, widać, że portal się rozwija… Podobnie będzie i tutaj, z moim blogiem. Pierwsze efekty mogliście już zauważyć (czy właściwie usłyszeć) w drugim sezonie Danger Topic ZoneCast. Gdyby pominąć szum, to jakość głosu jest o niebo lepsza w porównaniu z pierwszymi nagraniami (duża w tym zasługa… listę Hall of Fame zobaczycie na końcu). Już niedługo z Bartkiem będziemy nagrywać kolejny odcinek, a jego premiera – jak zawsze – w sobotę. W oczekiwaniu na nowy podcast, odsłuchajcie ostatni z reaktywacji DTZC:

Z innych ważnych – a przede wszystkim nowych – informacji to taka, że w maju, z okazji rocznicy tego bloga, wystartuję, rozpoczynając pewnego rodzaju działalność, na kolejnej już platformie społecznościowej, która powinna mi choć częściowo pomóc w rozwoju strony. A na rozwój ten będzie się składać m.in. kompletna przebudowa bloga. Ponadto najpóźniej w sierpniu planuję przygotować filmowy materiał promocyjny dla PEWNEGO portalu (dzięki, Kamil Wiechnik, za inspirację i motywację!). Oraz wiele, wiele innych… Ale wszystkiego dowiecie się w swoim czasie. ;)

Tak więc CZAS KOŃCZYĆ – A ZACZĄĆ Z NOWYM, WIĘKSZYM, LEPSZYM. Na początek jednak… skończę Was zanudzać tym wpisem… ;)

PS Jak zawsze, zapraszam do śledzenia moich wpisów zarówno na tym blogu, jak i na innych portalach oraz profilach społecznościowych. Wszystkie potrzebne linki znajdziecie TUTAJ.


Tak, to był wpis sponsorowany. A przynajmniej częściowo. :>


Jeszcze raz wrzucam listę nazwisk osób, od których mam nowy mikrofon:
Bartosz Brzeziński, Beata Choryłek, Mateusz Foltyński, Ewa Gambuś, Magda Janik, Anna Kała, Norbert Kozak, Renata Łukasik, Michał Nowiński, Danuta Pietras, Maciej Sosnowski, Adrian Wąsiewicz

Dziękuję, jesteście wspaniali! :)

(Głosy: )

Zobacz także:

Szast, prast, cast!

Próba mikrofonu. Raz, dwa. Nic… Ponowne testowanie – i znowu niepowodzenie. W głowie BK już pojawia się myśl, że przyjechał nada…

Musimy bardziej wierzyć

napisany przez Bednarski w kwietnia 4, 2018

Norbert kończy 22 lata. Z tej okazji wybiera się na miasto pić z kolegami z pracy. Być może to ich ostatnie spotkanie, wieczerza – niektórzy planują wyjechać za granicę; inni po prostu mogą nie mieć czasu później. Biesiadnicy się dobrze bawią.


Jednak zapominają o jednym znajomym. On również, co prawda, świętuje, ale w innym gronie. I nie wróci cały do domu jak pozostali. Po zmierzchu spotyka grupę uzbrojonych osób. Doskonale wie, co go czeka. Robi się niebezpiecznie. Tylko jeden z przyjaciół próbuje jakoś pomóc, stawić czoła osiłkom.

Dzień -2
W końcu wolne od zajęć, ale odpoczynek nie jest mi dany – muszę fatygować się do pracy. W centrum spory ruch. Ludzie pędzą przed siebie, jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, co się wydarzyło ostatniej nocy. Sam też o tym nie myślę – najważniejsze jest, jak przetrwać w robocie. Mimo powszechnego pośpiechu, tego dnia nie ma dużo klientów. Na szczęście, na zmianie nie jestem sam. Z koleżanką rozmawiam o wczorajszej imprezie.

W tym czasie pechowy uczestnik wczorajszego zamieszania umiera skatowany. I to na oczach gapiów. A mimo to większość mieszkańców żyje w błogiej nieświadomości o zdarzeniu.

Dzień -1
Zdaje się widać pewną różnicę w społeczeństwie. Nadal dużo osób jest w ciągłym ruchu. Destynacja już jednak inna: kościoły. Prawie każdy z koszyczkiem – duży czy mały, młody czy stary. Na święceniu pokarmów pewnie się skończy aspekt religijny tego dnia. Czy u większości? – tego nie wiem, mogę się tylko domyślać. U mnie przynajmniej tak było. W końcu mogę na dobre się zrelaksować.

A rodzina zmarłego tragicznie chłopaka nadal opłakuje jego śmierć. Na pewno sobie zadają pytania: Czy tak miało być? Czy to ma jakikolwiek sens?

Dzień zero
To dla mnie idealna pora na spędzenie czasu z bliskimi. Powinno się spędzić takie święta z rodziną, przy dobrym jedzeniu, pogadać, pośmiać się. To jest też taka tradycja polska i powinno się podtrzymywać naszą tradycję mówi Norbert o Wielkanocy. „I tak robię co roku”, dodaje na koniec. Ani słowa o zmartwychwstałym Jezusie.

Jeden z przechodniów odpowiada: „Nie obchodzę tych świąt. Jestem ateistą”.

Ja natomiast podobnie jak Norbert – jak typowy Polak, katolik. Najpierw poranna msza, potem śniadanie, dzielenie się jajkiem. Ksiądz z ambony mówi, że dwa tysiące lat temu miał miejsce cud – Chrystus zmartwychwstał. Ja jednak tego cudu nie odczuwam. Może gdybym był naocznym świadkiem, mówiłbym co innego. Przez chwilę poczułem się jak Tomasz Apostoł.

Dzień +1
Nic się w moim życiu nie zmieniło. Ani tego, ani poprzedniego dnia. Nawet nie zostałem jakoś specjalnie zmoczony. Co innego pan Arek, ojciec dwójki dzieci. Opowiada, jak za jego czasów biegano z wiadrami pełnych wody. „Niektórzy to nawet brali smoczki – takie dla niemowlaków – i napełniali je wodą!”. Przy okazji podkreśla, że Wielkanoc ma również dla niego silne znaczenie religijne. Ale w tym roku, jak i poprzednim, nie zdążyłem się wyspowiadać przed Świętami przyznaje się nauczyciel wuefu jednego z częstochowskich liceów.

Dzień +2
Dlaczego Święta Wielkiej Nocy są tak ważne dla ludzi wierzących? Bo mówią o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a każdy z nas w życiu ziemskim powołany jest do tego, aby w przyszłości zmartwychwstać. Czyli być w Niebie odpowiada ksiądz wikary z parafii pw. św. Urszuli Ledóchowskiej w Częstochowie.

To czemu Wielkanoc nie jest tak popularna jak Boże Narodzenie? Te święta są nieodkryte jeszcze przez wielu katolików, ponieważ przeciętny katolik przychodzi tylko na jedną mszę świętą: w Wielkanoc – a przed Wielkanocą jest całe Triduum Paschalne słyszę.

Dzień +3
Nastrój świąteczny już całkowicie przeminął. Powrót do rutyny, do normalnego biegu. Doskonale widzę, jak ludzi nie wzruszyła wieść o wniebowstąpieniu Mesjasza. Cholera, już jutro zajęcia, myślę sobie.

Zastanawiam się, w jaki sposób Wielkanoc może zyskać większą atencję. Musimy bardziej wierzyć! radzi ten sam ksiądz. W Święta Wielkanocne tylko i wyłącznie potrzebna jest wiara.

Cóż za paradoks, że to właśnie bożonarodzeniowy nastrój sprawia, że silniej wierzymy w lepsze jutro. A duchowny: „Święta Bożego Narodzenia są świętami rodzinnymi. Mamy prezenty, jest szał zakupów i to bardziej wciąga i nakręca ludzi”. Nie mogę się nie zgodzić.

Patrzę przez okno: wszędzie pełno śniegu. Zupełnie jak w grudniu! Dziwna ta ostatnia Wielkanoc… No cóż, poczekam do kolejnych świąt – może wtedy nabierzemy więcej wiary.


Niniejszy felieton-reportaż powstał 24/25 kwietnia 2017.

(Głosy: )

Zobacz także:

Demokracja a społeczeństwo. Myśl Alexisa de Tocqueville'a

Pod koniec XVIII wieku w kilku państwach miał miejsce proces przechodzenia z ustroju arystokratycznego do demokratycznego. Jedny…