Witaj na oficjalnej stronie Przemysława Bednarskiego!

Projekt graficzny banerów: Roland Dominik

Nie przegap:

Najpopularniejsze wpisy:

Wyzbyłem się tej choroby

Chcę zdychać powoli, chcę czuć, że mnie to wszystko boli. Chcę zdychać w takich męczarniach, że nawet morfina nie będzie mi w st…

Mam problem z tęczą

Homopropaganda? Gender lobby? Zakamuflowana opcja gejowska? Oddajcie sprawiedliwość i Żydom, zanim wielka moc Izraela sama się o…

Jak robić przypisy?, czyli przepis na poprawną pracę dyplomową, część 1 – wprowadzenie

Już wkrótce po sesji – a może dopiero we wrześniu czy za rok – czeka cię obrona pracy licencjackiej lub magisterskiej, a twój pr…

Częstochowa na zdjęciach – dziś i sto lat temu

Gotowi na podróż w czasie??

Bracia Golec – jak oni nas, kurde, nienawidzą

„Dzień Dobry. Proszę o niezwłoczne usunięcie treści które są chronione prawami internetowymi zespołu Bliźniak iOrkiestra na tym …

Najnowszy podcast/recenzja:

Najnowszy artykuł dla zewnętrznych stron:

Ostatnie wpisy:

CD PROJEKT, DAWAJ MOJE STO MILIONÓW!!

napisany przez Bednarski w października 4, 2018

Buc, cham, prostak, idiota nieznający zasad rynku, hejter plujący na specyficzną grupę fanów uniwersum. Czyli typowy zwolennik CD PROJEKT RED w awanturze z Sapkowskim.


Od dwóch dni wrze w polskim internecie. Business Insider jako jeden z pierwszych poinformował o piśmie prawników Andrzeja Sapkowskiego, autora Wiedźmina, do zarządu CD Projekt, czyli właściciela i producenta gier z białowłosym zabójcą potworów, na podstawie książek AS-a właśnie. W liście przedstawiciele 70-letniego pisarza domagają się blisko 60 mln zł, w związku z wyrównaniem "brakującego" wynagrodzenia za użyczenie licencji developerowi gier wideo. Kurs CDP S.A. zaliczył spadek, a w sieci wybuchło od komentarzy. Czytając jednak niektóre, można stwierdzić, że doszło wręcz do wybicia szamba.

Panżej od jakiegoś czasu nie jest ulubioną postacią wśród części fanów Wiedźmina, czy odbiorców kultury w ogóle. Słowa Sapkowskiego, o growych adaptacjach przygód Geralta, które miały narobić mu smrodu, lub na temat graczy komputerowych jako nieinteligentnych, są chyba każdemu znane. Co prawda, nie znam osobiście pana Andrzeja, ale podobno ma ciężki charakter i trzeba przyznać, że bywa kontrowersyjny – a jeśli już coś mówi w formie żartu, ironii, to nie zawsze jest rozumiany. Domaganie się 60 mln złotych od CD Projektu RED ma być kolejnym potwierdzeniem na roszczeniowość i wybujałe ego Sapka.

fake_tweet_Piechociński.pngZbliżeniowy

Szkoda, że mało kto potrafi przeczytać różne newsy i artykuły do końca, które wyjaśniają, że prawnicy pisarza powołują się na art. 44. ustawy o prawie autorskim z 1994 r. Artykuł ten mówi o tym, że „w razie rażącej dysproporcji między wynagrodzeniem twórcy a korzyściami nabywcy autorskich praw majątkowych lub licencjobiorcy, twórca może żądać stosownego podwyższenia wynagrodzenia przez sąd”. No właśnie, MOŻE – Sapkowski ma do tego pełne prawo. Jak najbardziej zgodnie z prawem.

Najbardziej obrażeni gracze nawet tego nie rozumieją i odbierają AS-owi prawo do sięgnięcia po dodatkowe wynagrodzenie, powołując się przy tym na argumenty z dupy, używając dosadnego języka. Nie, nie ma znaczenia, że w 1997 i 2002 roku Sapkowski wziął pieniądze z góry. Nie ma znaczenia, że gry przełożyły się pozytywnie na sprzedaż książek. Nie, art. 44. nie pojawił się dopiero w jednej z nowelizacji z 2015, jak twierdzą niektórzy. I nie, tak samo prywatna, osobista natura charakteru Panżeja nie ma nic do rzeczy. Buc, nie buc, ma prawo zarabiać na swoim dziele i jego adaptacjach.

Niektórych jednak faktycznie ponosi fantazja, ględząc coś o tym, że na miejscu Sapkowskiego nie domagaliby się pieniędzy, gdyby mieli taką możliwość (skwituję to chłodnym uśmieszkiem), albo szukając analogii choćby w sprzedaży starego auta za półdarmo, które po jakimś czasie schodzi na aukcji za miliony dolarów. Porównanie nietrafione, bo gotowe samochody nie podlegają prawom autorskim (co innego patent lub logo/marka). Zazwyczaj życie artysty (twórcy) to ciężki kawałek chleba; tak więc w tym wypadku nagroda za stworzenie historii Geralta z Rivii w postaci dodatkowych pieniędzy jest jak najbardziej słuszna. A słowa, że za globalnym sukcesem Wiedźmina stoi tylko CD Projekt RED, są częściowo prawdą. Sapkowski, mimo że tylko użyczył świata i postaci, nadal jest jednym z ojców sukcesu Wiedźmina, również w przypadku gier.

Wiem coś o tym, bo sam jestem twórcą. Nie chodzi nawet o prace na studiach czy wpisy na tym nieatrakcyjnym blogu – jakiś czas temu zacząłem "eksperymentować" z krótkometrażowymi filmami (patrz niżej), próbuję także (jak na razie z wielkim trudem) skończyć pierwszą powieść. Nawet jeżeli nie będę miał z tego realnych korzyści finansowych lub sławy, chciałbym jednak, żeby wkład w moją działalność był traktowany z szacunkiem – zarówno przez innych autorów, jak i czytelników (odbiorców). Mało kto potrafi zrozumieć, że pozostali, uczciwie działający twórcy mają dokładnie takie same oczekiwania. Nawet ten znienawidzony Sapkowski.

Nie twierdzę też jednak, że Panżej jest święty i mu się wszystko bezgranicznie należy. Sprawa jest naprawdę dyskusyjna, bo przecież do dziś nie znamy szczegółów wszystkich umów między pisarzem a studiem developerskim, a podana przez prawników kwota może się wydawać wygórowana i nieadekwatna do "realnej krzywdy". A co do samego Sapka: fakt, mógł wykazywać większe zainteresowanie wszelkimi adaptacjami jego wiedźmińskich dzieł. Mógł próbować dogadać się wcześniej z CD Projektem ws. pieniędzy. I mógł nie dawać powodów fanom, by ci odwracali się od niego. Ponadto, niektórzy prawnicy wskazują, że słynny ostatnio artykuł 44 nie ma zastosowania wobec dzieł zależnych (a są nim przecież gry wideo z Białym Wilkiem). Niemniej, i tak pewnie dojdzie wcześniej do ugody; a nawet jeżeli faktycznie sprawa wyląduje w sądzie – to on zadecyduje, która ze stron sporu ma rację. Ale jak wiedźmini mają prawo do godnego i szczęśliwego życia, tak samo twórcy adaptowanych dzieł mają prawo do kawałka tortu, choćby minimalnego, nawet po latach. Również chamy i prostaki. Pamiętaj o tym, krzyczący internauto. Może ta wiedza ci się kiedyś przyda w życiu.

(Głosy: )

Zobacz także:

Pięć warunków, żeby netfliksowy Wiedźmin odniósł sukces

Stało się: Platige Image Tomka Bagińskiego wspólnie z Netfliksem wyprodukuje serial o Wiedźminie. Choć od wielu miesięcy i lat s…

WPIS W BUDOWIE. CIERPLIWOŚCI! ;)


Barack Obama - czy posprząta po Bushu?

napisany przez Bednarski w sierpnia 28, 2018

Marthin Luter King Jr., teolog walczący o prawa i równość czarnych z białymi obywatelami USA, marzył m.in. o tym, aby gospodarzem Białego Domu został kiedyś jeden z "jego [czarnych] braci". I tak 4 listopada 2008 Barack Obama, senator z ramienia Partii Demokratów, wygrał wybory na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki z Johnem McCainem - republikanem, zdobywając przewagę 191 mandatów nad rywalem. Już 20 stycznia 2009 zostanie zaprzysiężony na 44. prezydenta Ameryki.

Co zadecydowało o tym, że Obama wygrał ? Po pierwsze: był pierwszym czarnoskórym mężczyzną który ubiegał się o fotel prezydenta. W Stanach żyje wielu "odmieńców", a szczególnie Latynosów i Afroamerykanów, którzy pokładają nadzieję w jeszcze lepszej Ameryce bez podziałów.

Po drugie: Plan wyborczy demokratów okazał się bardziej sensowny i lepszy dla większości obywateli. I choć zarówno Obama, jak i McCain mieli mniej więcej podobne zdania w kwestii ratowania gospodarki z kryzysu, podatków, wycofania wojsk z Iraku a skupieniu sił w Afganistanie, wykorzystanie alternatywnych źródeł energii czy zaostrzeniu granicy z Meksykiem, to jednak mieli całkiem inne koncepcje co do polityki zagranicznej oraz innych spraw społecznych. Czarny senator preferuje prowadzenie optymalnego dialogu z innymi państwami; akceptuje aborcję oraz związki homoseksualne. Ponadto często wspominał o ograniczeniu sprzedaży broni palnej. Natomiast weteran wojny wietnamskiej woli bardziej ostre i stanowcze negocjacje międzynarodowe. Jest przeciw aborcji, ale za karą śmierci. Jako prezydent chciał(by) wykluczyć również Rosję z grupy G8 oraz ograniczyć stosunki dyplomatyczne z takimi krajami jak Iran, Kuba oraz Wenezuela.

Trzecim czynnikiem świadczącym o porażce McCaina jest sama jego postać. Jako konserwatysta lubujący w lewicy nie spodobał się dużej części wyborców. Amerykanie nie wyobrażali sobie też prezydenta mającego 72 lata (byłby to najstarszy prezydent Stanów Zjednoczonych). John popełniał znacznie więcej błędów i gaf od swego rywala. Nie pomogło nawet zgłoszenie gubernator Alaski Sarah Palin na kandydata wiceprezydenta. Największym jednak ciosem i "klątwą" zarazem okazała się po prostu przynależność senatora do Partii Republikańskiej, gdzie również należy urzędujący prezydent. Krytycy zarzucali McCainowi kontynuowanie rządów administracji Busha, gdyby wygrał wybory. A wiadomo, że George W. Bush Jr. jest najmniej lubianym przedstawicielem USA od ok. 30 lat - zarówno we własnym kraju, jak i na całym świecie. John McCain zaciekle bronił się krytykując i odcinając się od następcy Billa Clintona. Najgorszy jest jednak fakt, że obaj prezydenci Bush poparli kandydata Republikanów.

Amerykanie widzą w Obamie wielkiego "reformatora" i "rewolucjonistę". Liczą, że uda mu się zażegnać Wielki Kryzys Finansowy, ocieplić stosunki z Rosją oraz pomóc takim ludziom jak sławny Hydraulik Joe.

Natomiast jeśli chodzi o mnie, trzymałem kciuki za Baracka. Bardzo chciałem aby wygrał Murzyn - jestem tolerancyjny w różnych sprawach, jak on. Podzielam opinie na temat tarczy antyrakietowej, ponieważ nie jest dla nas opłacalna, a ponadto nie powinno zaostrzać się stosunków ze wschodnim, potężnym sąsiadem. Bardzo ważne jest również to, że jego pierwszym celem będzie walka z kryzysem. Sądzę, że uda mu się spełnić zadania, gdyż opinie wielu ekspertów przemawiają za nim; ponadto mi się jego "siła" przekonywania oraz hasło podczas kampani wyborczej: "Potrzeba zmian". Martwi mnie tylko to, że mało wspominał o relacjach z Europą; w tym również Polską. Ciekawi nas, czy zostaną zniesione wizy dla Polaków. Ale prawda jest taka, że w takiego typu sprawach prezydent ma mało do powiedzenia. Niemniej jednak życzę mu powodzenia przez te cztery lata.